Pijana Ewa Wanat? Nie. To nie powtórka z epizodu znanej dziennikarki, jaki miał miejsce w 2013 roku. Tym razem o jej felietonie w tygodniku WPROST. Dlaczego wspominam ten epizod? Bo Internet nie zapomina a ja bywam wredny. Ale do rzeczy.
Nie tak dawno na facebookowym profilu Ewy Wanat pojawiło się zdjęcie przecudownej rodziny … na strzelnicy i z bronią. (Wspomniane zdjęcie wraz z całą sesją wykonaną przez Mariusza Jabłońskiego możecie zobaczyć we wpisie na fanpage’u Strzelnicy Bunkier.Pro). Dyskusja jednak została usunięta, liczba komentarzy wprowadziła Ewę Wanat w zakłopotanie. Tylu komentarzy nie miały jej dotychczasowe wpisy.
Chłopak, kałasznikow i dziewczyna – normalna rodzina
Felieton „Chłopak, kałasznikow i dziewczyna – normalna rodzina” to jakaś żałosna próba napisania dobrego felietonu. Niby autorka nie ma nic przeciwko sportom strzeleckim ale połączenie broń+dziecko już jest dla niej nie do zaakceptowania. Czego nie wie a co wiemy my, posiadacze broni? O tym później.
29 sierpnia 1962
Wielka, wspaniała data. FC Nürnberg wygrywa w Pucharze Niemiec 2:1 z Fortuna Düsseldorf, na świat przychodzi również Ewa Wanat. I podejrzewam, że okres w jakim dane jej było dorastać oraz PRLowska ideologia dotycząca broni palnej, odcisnęły się na niej hoplofobicznym piętnem. Na potwierdzenie cytat z autorki felietonu „… broń nie jest fajna”. Czy jest fajna czy nie pominę. No dobra. Nie pominę. Jest fajna. Sami zresztą to wiecie.
Świat perwersji Ewy Wanat
Cytując dalej felieton: „Patrząc na różne fotografie, na których dorośli miłośnicy broni pozują ze swoimi giwerami i karabinami, nie mogę się oprzeć wrażeniu, że dla wielu z nich to rodzaj fetyszu. Mężczyzna z taką długą lufą może się poczuć bardziej męski …”, odnoszę jednak wrażenie, że napisanie książki o perwersyjnym seksie i posiadanie pochwy wcale nie czynią z autorki autorytetu w dziedzinie sexu. To co przeczytałem o „twardych lufach” w felietonie tylko mnie w tym utwierdza. Książki”Rozmowy o perwersyjnym seksie” nie przeczytam, nie interesują mnie wynurzenia kogoś, kto tematy traktuje „po łebkach”.
Wracając jednak do sedna tego co nie tylko mnie się nie spodobało czyli puenty felietonu. I nie chodzi tu o to, że bronię komuś posiadania własnego zdania. Po prostu drażni mnie gdy ktoś wypowiada się w temacie, o którym nie ma pojęcia.
hoplofobiczna puenta felietonu
„Ale mam prośbę – zostawcie świat perwersyjnych fantazji dorosłym. Dzieci mają na to czas. Pozwólcie im bawić się w wojnę za pomocą patyków i plastikowych pistoletów. I najlepiej między sobą, nie z dorosłymi. Wtedy jest szansa, że z tego wyrosną.„
No nie zostawimy. Za bardzo kochamy nasze dzieci.
- Broń jest tylko przedmiotem użytkowym. Tak samo jak sztućce czy gniazdko sieciowe.
- Chcemy by nasze dzieci nie zrobiły sobie ani nikomu innemu krzywdy.
- Nie uczymy ich zabawy w wojnę.
Dla nas, ludzi praworządnych i odpowiedzialnych ważne jest to by nasze dzieci widziały, że do nikogo nie należy celować. I nie ma to znaczenia czy mowa o prawdziwej broni czy tylko zabawce. Nie tworzymy tematu tabu czy też niedostępnego przedmiotu pożądania. Tu nie chodzi o to by z broni wyrosły. Chcemy, by z nią przeszły do porządku dziennego. Zwykły przedmiot.
Pijana Ewa Wanat
Pijana Ewa Wanat, piękne hasło dla wyszukiwarki google. Swego czasu nagłówki trąbiły o epizodzie jaki się przydarzył dziennikarce. Gazeta Wyborcza napisała tak: Ewa Wanat zatrzymana za jazdę na rowerze po alkoholu. Portal eprudnik.pl też w dość ciekawy sposób wspomniał to wydarzenie: W Polsce są równi i równiejsi. Zapewne kilka równie sensacyjnych tytułów pewnie bym jeszcze znalazł. Zostawiam to jednak Waszej dociekliwości.
Wspomniałem o tym epizodzie, bo to on pozostanie w pamięci a nie fakt, że dziennikarka była nominowana do nagród czy też otrzymała Złoty Krzyż Zasługi.
Gdyby również Ewa Wanat zapragnęła wejść w posiadanie broni palnej, to taki epizod nie byłby bez znaczenia. Wszyscy wiecie jakie warunki należy spełnić by otrzymać pozwolenie na broń palną.
























